czwartek, 3 lipca 2014

W jednym z komentarzy, padło pytanko o jedzenie...
Nie będę dociekać, kto je zadał-przecież wszyscy i tak się domyślamy... :P
A więc głodomorki moje, sprawa wygląda następująco:
Do dyspozycji jest jedna, wspólna kuchnia. Dość spora, jest duży stół, dwie kuchenki gazowe, i lodówki (każdy pokój ma swoją lodówkę).
Na miejscu były do dyspozycji jakieś sztućce, kubki czy garnki-ale jeśli lubicie pić ze swojego kubka, czy swoją łyżeczkę-warto o tym pomyśleć. Pamiętam, że był problem z patelnią-była bardzo deficytowym towarem...
W zeszłym roku był też problem z kieliszkami czy kufelkami do piwa-więc jak ktoś lubi pić ze szkła, to też musi sam o siebie zadbać.
Wyżywienie każdy oczywiście zapewnia sobie w indywidualnym zakresie. Jakieś rzeczy polecam wziąć ze sobą-ja mam plan ugotować bigos, i zawekować go do słoików, może jakieś składniki na szybkie spagetti, może leczo, kiełbaski na grila... Kto co lubi :)
Można też liczyć, że uda się "upolować" jakieś jedzonko na miejscu.

To mule, które sami złowiliśmy, oporządziliśmy-były naprawdę smaczne!
A rybki też smakowały wyśmienicie!

Oczywiście część zakupów będzie można zrobić na miejscu-sklepik jest jakieś 10 minut piechotką od nas. Był bardzo dobrze zaopatrzony.
Ceny są jakieś 10-15 % wyższe niż Polsce, ale do przeżycia.
Rzeczy typu kawa, herbatka, przyprawy, polecam zabrać ze sobą.

Na miejscowym targu był też spory wybór warzyw i owoców-owoce, mimo iż trochę droższe niż u nas, smakowały nieziemsko-takiego arbuza i świeżych fig nigdzie indziej nie jadłam!

A co do grila-to też ważny temat, nad którym musimy podyskutować!
My planujemy wziąć grilka, ale nasz gril to naprawdę jest maleństwo... obawiam się, że to nie będzie dobre rozwiązanie, dla tak dużej grupy, jak nasza....
Pojawiła się koncepcja, żeby wziąć jakieś większe rusztka i 4 cegły. Do tego każdy wziąłby worek brykietu-i w sumie też jakoś damy radę, a nie zajmie to jakoś strasznie dużo miejsca...
Dajcie nam znać, co o tym sądzicie...

Jak już jestem w temacie konsumpcji, to może o jeszcze jednym :)
Chorwackim napojem wyskokowym nr 1 jest Rakija. Jedni to lubią, drudzy mniej-ale jest ogólnie dostępna. Tylko jest mega zdradliwa... Nawet kilka kieliszków potrafi "zabić"... Coś wiem w tym temacie... :(
Lokalne piwa nie urzekały smakiem, więc kto lubi chmielowe trunki, lepiej niech weźmie je ze sobą...
Chorwackie wina, sprzedawane na targach, zlewane do plastikowych butelek, też były pijalne, choć do Prosseco daleko im było... Były zdecydowanie bez bąbelków... :)

3 komentarze:

  1. Na szczęście są jeszcze zupki chińskie, małże to ostateczność;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tam, jak człowiek naprawdę jest głodny, to zje wszystko :D

    OdpowiedzUsuń